Nasienie

Autor: | Opublikowane w O liściach i owocach Brak komentarzy | Tagi:

Do kiełkowania nasienia niezbędna jest wilgoć i ciepło: w cieple i wilgoci zaczyna ono pęcznieć, skórka zewnętrzna pęka i drobny zarodek się rozrasta. Jedna część jego rośnie na dół i daje korzonek, z drugiej tworzy się powoli łodyżka.

Jednocześnie dwie duże połówki nasienia, czyli liścienie, stopniowo coraz hardziej się zmniejszają. Pochodzi to stąd, że liścienie mają w sobie zapas pożywienia, które z nich przepływa do rozwijającego się zarodka. Można powiedzieć, że liścienie są to niby mamki młodej rośliny.

Kiedy zarodek kiełkującego nasienia wytworzy już korzonek i pierwsze listki zielone, dopiero wtedy może sam sobie zdobywać pożywienie, czerpiąc niemi kwas węglowy z powietrza. Wówczas liścienie są już bezużyteczne, więc więdną, schną i odpadają, a młoda roślina sama dalej rośnie i rozwija się.

Zauważyć tu musimy, że nie u wszystkich roślin nasiona składają się z dwóch liścieni, jak było u grochu i fasoli. U roślin zbożowych, a więc u żyta, pszenicy, owsa, jęczmienia, nasiona nie składają się z dwóch osobnych połówek, lecz są całkowite. I tutaj jednak znajduje się zawsze pod skórką mały liścień i drobny zarodek, który rozwija się przy kiełkowaniu i z czasem wyrasta w nową roślinę.

Owoc zawiera w sobie niekiedy tylko jedno nasienie, jak w śliwie, orzechu, tatarce, żołędzi. Inne owoce zawierają więcej nasion, jak to widzimy w strąkach grochu, fasoli, w gruszkach, jabłkach, maku lub dyni.

Wiemy już, że kwiat może dojrzeć tylko wtedy, gdy pyłek z pręcika przedostanie się do wnętrza słupka; nie mówiliśmy jednak jeszcze o tern, w jaki sposób ów pyłek z pręcików przedostaje się na słupek, czyli w jaki sposób odbywa się zapylanie słupka?

Któż z nas, będąc w piękny dzień letni na polu, łące lub w ogrodzie, nie zauważył całych rojów pszczół, trzmieli, motyli i innych owadów, uwijających się wokoło kwiatów? Otóż owady te odwiedzają kwiaty w tym celu, aby zbierać znajdujący się w ich wnętrzu słodki sok kwiatowy, który stanowi ich pożywienie.

Lecz, poszukując słodyczy, owady wyświadczają kwiatom nader ważną przysługę: zapuszczając się mianowicie głęboko na dno kwiata, gdzie zazwyczaj schowany bywa słodki sok, owady poruszają swym ciałem pręciki i strącają na siebie drobny pyłek, wysypujący się z ich torebek. Pyłek ten przylega z łatwością do kosmatego ciała pszczoły, trzmiela czy też motyla; ten, przelatując z kwiata na kwiat, dotyka się znów gdzieindziej swym ciałem do słupka i zsypuje nań niechcący pyłek, który znajduje się na powierzchni jego ciała.

Jednakże nie wszystkie kwiaty korzystają w tym względzie z usług owadów. Są liczne rośliny, których owady prawie nigdy nie odwiedzają lub też bardzo mało. Do takich roślin należą, między innymi, nasze zboża. Aby przekonać się o tym, dość porównać kwiecistą łąkę z łanem żyta lub pszenicy. Kiedy nad łąką unoszą się roje owadów, a ich brzęczenie już zdała dolatuje, nad polem zbożowym zwykle cicho bywa i owadów widać mało. Otóż zboża, nie mając częstych i licznych odwiedzin owadów, muszą w inny sposób swój pyłek roznosić.